3/16/2016

Peru, Machu Picchu

Z rana ruszamy – busem z Cusco - kierunek Machu Picchu!
Nasza grupa to kilkanaście osób, poza mną i Kathariną jedzie też kilka osób z Japonii, chłopak z Australii, chłopaki z Argentyny - najprawdopodobniej znalazłam też znajomych, którzy mi pomogą niedługo kiedy dotrę i do Santiago w Chile i do Buenos Aires :)

Po drodze piękne widoki. Ale też czasem przerażające – droga w górach, jest sezon deszczowy więc rzeka jest pełna, a my przejeżdżamy przez tak cienki most, że aż jestem przerażona czy damy radę. Kawałek dalej most jest zniszczony i musimy przejść przez inny most pieszo. 

W Santa Teresa mamy zapewniony dobry lunch, jeszcze chwila jazdy i ruszamy dalej pieszo – to ok. 3 godzinny marsz śladami torów pociągu. Śmieszny pomysł, ale mnóstwo osób tak robi! Do Aguas Calientes nie ma drogi dla samochodów.




Docieramy właściwie wieczorem za to już kolejnego dnia z rana jesteśmy na Mchu Picchu! Wieczorem zaczyna mocno padać, ale mamy szczęście, bo przez cały dzień nie spadła ani jedna kropla deszczu!  Poranek słoneczny, później niestety pochmurno, ale mimo wszystko pięknie!



Za wiele nie wiadomo o tym miejscu, bo poza lokalnymi, zostało odnalezione przez resztę świata dopiero w 1911r. Opuszczone w obawie przed Hiszpanami. Mimo wszystko wiadomo, że musiało pełnić ważne funkcje, przewodnik powiedział, że znaleziono tu m.in. złotą biżuterię. Dalej zwiedzaliśmy poszczególne miejsca, po 2h wizycie z przewodnikiem spędziliśmy jeszcze jakieś 5 godzin na dalszą eksplorację. Machu Picchu to całe miasto, właściwie czasem jak labirynt - chodziliśmy w kółko, co jakiś czas odnajdując jednak przejście, którego wcześniej nie zauważyliśmy.









Elementem pejzażu są tu jeszcze lamy :)




Tutaj nawet niektórzy przewodnicy zapraszają na medytację :)

Pierwsze, poranne godziny były bardzo słoneczne, ale zaraz napłynęły chmury sprawiając, że Machu Picchu wydawało się jeszcze bardziej tajemnicze.





Żeby mieć ładny widok na cały kompleks ruin można wspiąć się na górę Wayna Picchu albo Machu Picchu Mountain ale na te trzeba kupić dużo wcześniej osobny bilet. Mimo wszystko jest kilka innych miejsc - wspinać się wyżej i wyżej. 

Ok półgodzinny spacer do Sun Gate - to miejsce, gdzie właściwie kończy się Inca trail i pierwszy widok na ruiny dla tych, którzy zdecydowali się na trekking.


Piękne miejsce! Nie udało się zobaczyć Machu Picchu w chmurach, potem zabrakło trochę słońca, ale właściwie - nie spodziewałam się, że będzie tak dobrze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!