4/30/2016

Brazylia, Argentyna - wodospady Iguazu (Iguaçu) i bardzo krótka wizyta w Paragwaju - Ciudad del Este

Po nocnej podróży docieram rano do Foz do Iguacu. Mam 3 dni. Pierwszy wykorzystuję już od razu, poznaję w hostelu parę, która dosłownie zwiedza teraz cały świat (teraz Ameryka Południowa, porem Afryka i Azja) i wybieramy się autobusem zobaczyć wodospady ze strony brazylijskiej, która składa się z kilku punków widokowych i pozwala na ogólny rzut okiem na całość..., która robi wrażenie! 
Wiedziałam, że wodospady są ogromne, ale one na prawdę są OGROMNE! Dookoła słychać szum wody, latają kolorowe motyle, co chwilę widać tęcze, jest niesamowicie! :) Przez chwilę można się też cieszyć obecnością zwierzaków - krewnych szopa (nazywają się coati, a po polsku podobno ostronos rudy), dopóki nie odkryje się ich wstrętnej natury - w poszukiwaniu jedzenia atakują torebki i wszystko dookoła.




Po wizycie przy wodospadach odwiedzamy park ptaków - parque das aves, gdzie większość z nich ma dość dużą swobodę i nie ma ciasnego zamykania w klatkach.





 Guarni - Indianie występują w parku.

Drugi dzień wyruszam z hostelu już sama - czas zobaczyć wodospady z bliższej odległości, a po to jedzie się do Argentyny. Po załatwieniu wszystkich formalności na granicy autobus zostawia nas na przystanku, skąd można przesiąść się już prosto w kierunku wodospadów. Ale taksówkarze chcą złapać sobie klientów, dlatego zachęcają, żeby zebrać się w grupę i pojechać z nimi za cenę autobusu. Zaczynam rozmawiać z dziewczyną obok - obie, ambitnie - mieszanką portugalskiego z hiszpańskim, zaraz przechodzimy jednak na angielski, żeby jednym pytaniem "skąd jesteś" zacząć się śmiać przez długą chwilę i przejść na język polski. Tak poznałam Karolinę :) Karolina wrzuca swoje zdjęcia na jej blogu bomdiabrazil.wordpress.com. Cały dzień i kolejny zwiedzamy już razem.
Zaczyna się dość deszczowo. Ale zakładamy peleryny i idziemy. Zaraz przestaje, chociaż początek naszego spaceru jest jeszcze pochmurny.

Tego dnia poza motylami udaje nam się też zobaczyć krokodyla!




Za kulisami:











Ostatni dzień wybieramy się do małej świątyni buddyjskiej, która jest w Foz do Iguacu, ale jest bardziej atrakcją turystyczną czy parkiem rzeźb, niż świątynią.
Stamtąd bierzemy autobus (z przygodami, bo ten zderza się czołowo z samochodem, ale na szczęście poza mocnym szarpnięciem nikomu nic się nie stało)i chcemy jeszcze przejść granicę do Paragwaju, właściwie po nic więcej niż z ciekawości - zbieramy kolejną pieczątkę do paszportu, banknot guarani na pamiątkę, przechodzimy pieszo przez most, jemy obiad, po drodze mamy mnóstwo okazji, żeby kupić marihuanę albo opium i wszystkiego innego, od okularów, ręczników, po przede wszystkim sprzęt elektroniczny, mnóstwo osób przekracza tą granicę tylko celem zakupów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!